Najlepsze pomysły na spędzanie czasu w domowym zaciszu! cz.4

Drodzy Rodzice! Kochane Dzieciaki!

Przed nami trudny czas. Znaleźliśmy się w sytuacji zupełnie nowej. Mam jednak nadzieję, że nie potrwa to długo i już niebawem znowu się spotkamy :) 


Pamiętajmy, aby w tym czasie dbać szczególnie o higienę mycia rąk oraz unikania miejsc , gdzie przebywa dużo osób. 

#zostańwdomu



----------------------------------------------------------------------------

„Pogoda jest zawsze…”

Był piękny dzień.. W sumie - dzień jak co dzień..

Mama ślimaczka zawsze mu powtarzała, że pogoda jest zawsze – jakakolwiek – ale przecież jest. Można więc założyć, że dzień był pogodny.
Ślimaczek, którego nazywali Dżordż (może dlatego, że uwielbiał słuchać Georga Michaela, a być może dlatego, że uwielbiał zagraniczne podróże i jego imię – Jerzy – nie brzmiało dla niego zbyt światowo) wybrał się na spacer. Codziennie przemierzał 10 kilometrów i rejestrował odległość w aplikacji mobilnej, aby motywować pozostałe ślimaki do ćwiczenia swojej maźglatej stópki. Dżordż był wielkim marzycielem. Marzył o wyścigach, lataniu balonem i przejażdżce motorem. I to nie byle jakim! Gdy tylko zamykał oczy widział siebie na BMW HP4 Race. (Prawdziwy 215-konny potwór!). Widział siebie jak rusza, a kurz spod kół wymiata konkurencję. Na końcu wyścigu szampan lał się strumieniami – ten najlepszy! – malinowe słodkie szaleństwo z bąbelkami! Takie, co to Dżrodż mógł wypijać tylko w sylwestra i swoje urodziny. Jednak zwycięstwo musiało być odpowiednio uczczone. Potem oczywiście medale i odczytanie na głos, że zwycięzcą został Jerzy Grządka.. to znaczy Dżordż Patch – w końcu to międzynarodowe zawody i szampan był raspberry i oczywiście standing ovation (owacje na stojąco).
No to właśnie taki był ten Jerz.. Dżordż! Powróćmy do spaceru. Dżordż wyruszył na spacer: aplikacja włączona, w słuchawkach George Michael, głowa w chmurach.. Gotowy na podbój 10km! Po drodze ślimak podziwiał przyrodę, uśmiechał się, gdy trawa łaskotała go po stopie, czasem robił przerwę, aby napić się porannej rosy lub strzelić selfiaczka z wyrastającą stokrotką, śmieszną minką bądź foto swojej umięśnionej stópki. Ślimaczek był bardzo odważny. Wspinał się po krzewach, żeby ująć na swoich zdjęciach najlepsze widoki. Podczas wspinaczki na krzew forsycji nie utrzymał równowagi i … trach! Wpadł do puszki po napoju, która leżała pod krzewem. Ślimaczek próbował się wydostać z puszki, ale niestety była ona bardzo śliska, co zrobił 5 centymetrów w górę - spadał na samo dno. Dżordż był bardzo wytrwały. Próbował wiele razy wspinać się, ale za każdym razem spadał na samo dno.
-   no to dno! – pomyślał Dżordż – nie wiem jak się stąd wydostać!


Na szczęście ślimaczki noszą dom zawsze ze sobą, więc Dżordż miał wiele przydatnych przedmiotów i trochę zapasów jedzonka. Mimo wszystko chciał być wolny. Czuć wiatr we włosach.. no może w czułkach. Chciał trenować do wyścigów i robić kolejne piękne zdjęcia – a tu taka niemoc.

Przez pierwsze pięć dni ślimaczek dobrze organizował sobie czas. Wymyślił również nowy trend na zdjęcia w odbiciach metalowej puszki. Trochę, jak w krzywym zwierciadle, ale humor mu dopisywał i nie martwił się, że jego skorupa jest nagle dziesięć razy większa niego samego, a gdy się ustawił pod innym kątem - skorupka wyglądała jak ziarenko maku. To było zabawne. Codziennie ślimaczek przez otwór w puszcze, jak przez okno, obserwował pogodę i piękny krzak forsycji. Jednakże przyszedł taki czas, że ślimak chciał wyjść na wolność, na zewnątrz. Bardzo tego potrzebował. Czasami było mu smutno, że widzi słońce przez swoje okienko, a nie może się na nim wygrzewać. Martwiło go, że straci formę, bo kręcenie się 10km w puszcze przyprawiało go o zawrót głowy. Czuł się skołowany codziennością, która nie przynosi mu już radości. Potrzebował do pełni szczęścia spacerów, spotkań z innymi ślimakami i czuł, że ta puszka – chociaż chroni go przed wiatrem, nagrzana przez słońce w ciągu dnia przynosi mu ciepełko w ciągu całej nocy - to nie jest to, co chciałby robić całe dnie. Przeczytał już wszystkie książki, które

miał w swoim domku (m.in. „Ślimak z Zielonego Wzgórza” „Pan Ślimakochodzik” , a nawet instrukcje obsługi zegara z kukułką, którego nigdy nie miał i nie planował nigdy posiadać), zrobił porządek w galerii swoich zdjęć na ślimakophonie i nauczył się podstaw języka chińskiego. Wkradła się nuda. Bo chociaż Dżordż mógł robić wszystko, to czuł, że nie może nic. Czuł się przygnębiony i bezsilny. Kontakt przez telefon z innymi ślimakami nie dawał mu poczucia przynależności do ich grupy. Czuł się osamotniony. Czasem na skraju puszki siadał motyl. Wielki marzyciel o imieniu Eryk (tym razem nie od Erica Claptona. Po prostu rodzice nazywali wszystkie swoje pociechy na literę E. Eryk miał siostry: Edytę, Esterę, Elę i braci: Ernesta, Eryka i Eryka – nie wnikajmy, dlaczego właśnie tak to wyglądało). Eryk siadał na skraju puszki i opowiadał mu, jakie wieści niesie wiatr.. Czasem wiatr wiał spokojnie i Eryk też czuł się z tym bezpiecznie, ale czasem wiatr był gwałtowny, dmuchał z każdej strony i przynosił złe wiadomości. Wiatr był z dnia na dzień coraz silniejszy, Eryk słyszał, że na zewnątrz dzieje się coś niepokojącego. Ludzie stukali swoimi butami szybciej niż zwykle, ale też rzadziej. Było ich chyba mnie na ulicach. Ryk samochodów, który przypominał mu o wymarzonych ścigaczach też był dużo słabszy.. A wiatr wiał coraz mocniej. Przez


ślimakophona Dżordż nie dowiedział się niczego sensownego. Były tam wiadomości tak skrajne, tak różne, że niektórych mała ślimacza głowa po prostu nie rozumiała, inne budziły w nim strach. Eryk natomiast przylatywał codziennie. Siadał na skraju puszki i bardzo spokojnie mówił, że wszystko będzie dobrze… że po wielkiej burzy zawsze wychodzi słońce… że im silniejszy wiatr tym szybciej przegoni zły czas i znowu będzie spokojnie.. że to normalne, że Dżordż czuje się zagubiony i smutny.. że boi się o swoich bliskich, których nie ochronią ścianki metalowej puszki przed tym strasznym wiatrem.


Ślimaczek czuł złość, że znalazł się w takiej sytuacji bez swojej zgody, że nie ma na nią wpływu i zupełnie nie wie, kiedy się skończy. Pomimo siedzenia w metalowej puszce musiał codziennie wykonywać te same czynności, które robił poza nią. Motywacja opadała, a strach brał górę.

Eryk jednak codziennie siadał na skraju puszki i mówił Dżordżowi, że wszystko będzie dobrze, że wiatr faktycznie jest teraz bardzo silny, ale sytuacja, w której się znalazł chroni go przed nim. Motyl wysłuchiwał uważnie wszystkich trosk Dżordża, aby wybrzmiało wszystko, co dzieje się w jego sercu i głowie. Eryk wierzył, że rozmowa przynosi ulgę, rozładowuje stres. Motyl bardzo cierpliwie tłumaczył Dżordżowi, co dokładnie oznacza taki wiatr.

Uparciuch Dżordż oczywiście na początku się wzbraniał przed słuchaniem Eryka.

Co przecież może wiedzieć o życiu mały delikatny motyl bez umięśnionych nóg!

Po paru dniach zrozumiał jednak, że Eryk najlepiej filtruje dla niego informacje, tłumaczy mu je najlepiej. Po każdej rozmowie z Erykiem ślimak czuł się lepiej. Nie oglądał już na ślimakophonie wszystkich informacji, które mogłyby zasiać niepokój w jego sercu. Gdy tak raz dziennie słuchał tylko spokojnych słów Eryka wydawało mu się, że nawet nie słyszy tak mocno huku silnych wiatrów (poza tymi, które sam produkował po zjedzeniu trzech puszek fasoli, a metalowe ścianki puszki odbijały odgłosy tychże wiatrów przez kolejne dwie minuty.. ale przecież nie o tym mowa). Tak więc Dżordż słuchał już tylko Eryka, który w sposób dla niego przystępny tłumaczył mu sytuację. Była ona faktycznie trudna, wiatr narastał, ale Ślimak już wiedział, że musi zaplanować sobie dzień, aby nie zwariować. Z samego rana brał prysznic z rosy która osadziła się w puszce, zjadał dobre i zdrowe śniadanie i realizował swoje codzienne obowiązki. Pachnący, czyściutki wrzucał wesołe zdjęcia na ślimakobooka,


czytał na ślimakoczytniku nowe pozycje książkowe, aby nie marnować czasu. Treningi podzielił sobie na mniejsze etapy za to wykonywał je kilka razy dziennie, aby nie tracić formy i realizować dziennie 10km. W ciągu dnia znalazł też czas na słodkie lenistwo. Zamykał wtedy oczy i przypominał sobie najzabawniejsze historie z jego życia (na przykład tę historię, jak szukał swojego domu, który przecież ciągle nosi na swoich plecach). Codziennie starał się też utrzymywać kontakt przez ślimakophona z przyjaciółmi i wprost wyczekiwał kolejnego spotkania z Erykiem.

Nie wiem, ile trwała ta cała sytuacja. W puszcze kalendarza niestety nie było. Dla Dżordża trwało to jak wieczność, ale pewnego dnia Eryk przyleciał i oznajmił:

-   wiatr ustał. Mogę polecieć po pomoc. Po kogoś, kto przewróci Twoją puszkę, abyś mógł z niej wyjść…

I tak też się stało. Eryk poleciał do polnej myszki Adele (tak, ona akurat była wielką fanką tej piosenkarki) i poprosił o pomoc. Adela miała dług wdzięczności wobec Eryka bowiem dawno dawno temu Motyl wskazał jej norkę, gdzie ukryła się przed dzikim kotem Bobem (zabawny kocur z dredami na ogonie, fan reggae i Marleya).

No i potem poszło już gładko… Adele delikatnie przesunęła puszkę, która się przewróciła. Ślimaczek mógł spokojnie z niej wyjść..

To był pogodny dzień… bo jak mówiła mama Dżordża:

„pogoda jest zawsze – jakakolwiek – ale jest!”
Magdalena Szendzielorz - Sadlik



Czas pobawić się w hodowce rzeżuchy 😉

Domowa uprawa rzeżuchy jest banalnie prosta i możliwa przez okrągły rok. Co jeszcze ważniejsze, rzeżucha ma rewelacyjne właściwości odżywcze i prozdrowotne.

Dziś rzeżucha jest nieodzownym elementem Świąt Wielkanocnych. Wielkanoc to tradycyjnie czas odradzania się przyrody po zimie, dlatego w świątecznych dekoracjach króluje zieleń – symbolizująca życie i nadzieję.


A więc do dzieła.


1. Kup nasiona rzeżuchy

2. Przygotuj pojemnik do uprawy – powinien być duży i płaski. Wystarczy talerzyk, czy płytka salaterka, a nawet pokrywka od słoika. Oczywiście naczynie powinno być czyste.

3. Przygotuj podłoże – dno naczynia wyłóż watą lub ligniną. Delikatnie je zwilż – podłoże powinno być wilgotne, a nie ociekać wodą.

4. Wysiej nasiona – nasiona rzeżuchy wysiewa się gęsto – ale uważaj, by jedno nie wchodziło na drugie – bo te spod spodu nie wzejdą. Rozsyp je równomiernie, tak aby nie było widać białych prześwitów. Spryskaj je – przylgną do waty.

5. Znajdź dla nich miejsce – naczynie postaw w ciepłym i nasłonecznionym miejscu – może to być parapet.

6. Pielęgnuj – codziennie zwilżaj nasiona spryskiwaczem i pilnuj, by podłoże było cały czas lekko wilgotne. Ale nie doprowadź do tego, aby woda stała w pojemniku, bo kiełkujące nasiona zgniją. Uważaj też, by nie przesuszyć nasion, bo rzeżucha nie wzejdzie.



Praca plastyczna: bazie i hiacynty

https://www.youtube.com/watch?v=eQEOd8bswNo


Tygodniowy kalendarz pogody

Tygodniowe kalendarze pogody służą do zapisywania obserwacji pogodowych. Zadaniem dzieci jest obserwacja wszystkich zjawisk atmosferycznych przez 7 dni. Na kalendarzu dzieci mogą zapisywać i rysować swoje obserwacje. W tabeli tygodniowego kalendarza pogody muszą uzupełnić takie dane jak data, temperatura powietrza, zachmurzenie, rodzaj opadu oraz inne zjawiska jakie zaobserwowały przez cały tydzień



Ozdoby wielkanocne

1. Girlanda papierowa z jajek

Potrzebne będą:
  • Papier w kolorze różowym, fioletowym, białym i zielonym. Możesz także wybrać swoje ulubione kolory
  • kolorowe, wąskie taśmy samoprzylepne lub kolorowy papier + klej
  • sznurek lub tasiemka
  • dziurkacz, nożyczki


2. Wielkanocne baranki, owieczki

 

Potrzebne będą:
  • Kolorowy papier – brąz, biały, seledynowy
  • Klej
  • Sznurek
  • Płatki owsiane, orkiszowe lub każde inne. Może być także zboże ekspandowane
  • Nożyczki

3. Papierowe pisanki

 

Papierowe pisanki
Potrzebne będą:
  • Kolorowy papier
  • Oczka lub czarny flamaster jeśli nie masz takich gadżetów
  • Nożyczki, klej, ołówek

4. Z patyczków

Kurczak z papieru i patyczków

  • 3 patyczki laryngologiczne
  • Papier w kolorze żółtym i pomarańczowym
  • Taśma klejąca, klej
  • Żółta taśma malarska (sprawdzi się także kredka lub farba w kolorze żółtym)
Kurczak z piórkami

Potrzebne będą:
  • Kawałek kartonu z odzysku, u nas pudło po
  • 6 patyczków w kolorze żółtym (wielkość, jak po lodach)
    Jeśli nie masz patyczków w kolorze żółtym pomalujcie je wcześniej farbą. Wystarczy zwykła plakatówka.
  • 2 oczka
  • Piórka – u nas to także produkt z odzysku, ale wiem, że można zakupić kolorowe piórka w sklepie.                   W zastępstwie piórek możesz wykorzystać kolorowy pocięty papier
  • Pomarańczowy papier na nosek
  • Klej, dwustronna taśma klejąca (opcjonalnie)
Na wycięty kawałek tekturki przymocuj patyczki za pomocą taśmy dwustronnej lub kleju.
Przyklej od spodu piórka i czubek kurczaczka, a oczka i nosek na wierzchu.
Możesz przyczepić sznurek i zawiesić taką ozdobę na ścianie..


Wielkanocny zajączek

Potrzebne będą:
  • 2 patyczki laryngologiczne
  • Kolorowy papier: biały, różowy
  • Oczy
  • Taśma klejąca, klej
  • Coś do zrobienia wąsów – ja wykorzystałam wypełnienie z przesyłki. Można też pociąć kartkę papieru na wąskie paseczki.

Wielkanocne pisklę


Potrzebne będą:
  • Kawałek kartonu z odzysku, czyli pudło po przesyłce albo np. płatkach śniadaniowych
  • 7 patyczków w kolorze żółtym (wielkość, jak po lodach)
  • Kolorowy papier: pomarańczowy i żółty
  • Oczy
  • Taśma klejąca, klej

5. Wieniec – papierowe ozdoby wielkanocne

   


Papierowy wieniec

Potrzebne będą:
  • Karton z odzysku, czyli po jakiejś przesyłce
  • Kolorowy papier
  • Papier we wzorki
  • Klej do papieru
  • Piórka, kuleczki, taśma materiałowa na kokardę
  • Ozdobna taśma kolorowa do ozdabiania kartonowych pisanek

6. Marchewkowa girlanda



Potrzebne będą:
  • Kolorowy papier – pomarańczowy i zielony
  • Zszywacz
  • Klej
  • Sznurek
 

7. Zajączki



Tę propozycję można wykorzystać w różnoraki sposób. Możesz zrobić piękną girlandę z zajączków, możesz zajączki przykleić do szyby lub drzwi do pokoju dzieci albo wykorzystać kolorowe zajączki do zrobienia kartek świątecznych.
Fantastycznie sprawdzą się jako wizytówki na świąteczny stół lub jako wskazówki gdzie szukać słodkości pochowanych przez wielkanocnego zająca.

Potrzebne będą:
  • Szablon zajączka, może też być foremka do ciastek w kształcie wielkanocnego zająca
  • Kolorowy papier, najładniej wygląda papier z wiosennymi wzorkami
  • Gotowe kuleczki lub wata
  • Klej, nożyczki, taśma klejąca
  • Sznurek
https://www.matczynefanaberie.pl/wielkanocne-ozdoby-ktore-zrobisz-z-dziecmi/

Szablony:




--------------------------------------------

Poznajemy Lublin i Zamość.


Tajemniczy skarb


Noc była ciemna jak smoła, a wiatr przetaczał nad Lublinem ulewę. Gdy kolejny piorun strzelił, oświetlając trupim blaskiem rynek, oświetlił także stojący przed ratuszem wóz. Zdumieli się wszyscy, którzy przed burzą schronili się do ratusza, bo bramy miasta dawno już były zamknięte i żaden wóz nie mógł wjechać. Zdumieli się jeszcze bardziej, gdy zobaczyli, że wóz zaprzężony w dwa ukraińskie woły był bez woźnicy. Na wozie stała skrzynia. Gdy pachołkowie ciężko dysząc, wnieśli ją do wnętrza i odbili skobel, aż odskoczyli z wrażenia. Po brzegi wypełniona była złotem i kosztownościami. Na wierzchu leżał list adresowany do Jakuba Kwanty. Tego samego, który wraz z Mikołajem synem Krystyna i Maciejem Kuminogą podarowali bernardynom ziemię pod murowany kościół. Natychmiast jeden z mieszczan wybiegł przed Ratusz sprawdzić, czy coś jeszcze na wozie nie zostało. Nie zobaczył ani wozu, ani wołów. A bramy miasta nadal były zamknięte.
– Skarby te przekazuję na dokończenie budowy świątyni – odczytał Mikołaj, któremu słudzy dostarczyli pismo. I tak to dzięki tajemniczej skrzyni dokończono budowę kościoła i klasztoru. Stoją one po dziś dzień przy placu Wolności.

Herb Lublin - sklep www.znaki24.pl
Lublin- herb
Lublin nazywany jest stolicą wschodniej Polski – jest największym i najprężniej rozwijającym się miastem po tej stronie Wisły. Bogata historia oraz położenie w wielokulturowym tyglu stanowią o jego szczególnych walorach. Znalazło to swoje szczególne odbicie w różnorodnej architekturze, topografii, a także wpłynęło na jego rozwój społeczno-kulturowy. Te wszystkie cechy stanowią o niezwykłym kolorycie lokalnym naszego miasta, czyniąc go niezwykle atrakcyjnym, nie tylko dla turystów, ale także filmowców, którzy z pewnością znajdą tu wiele inspiracji do realizacji swoich projektów.

Najlepsze pomysły na spędzanie czasu w domowym zaciszu! cz.3

Wyzwanie na cały tydzień 😉
Chciałybyśmy zaproponować wszystkim naszym szkolnym dzieciom, zarówno tym małym jak i dużym, ich rodzicom, rodzeństwu oraz nauczycielom wyzwanie na ten tydzień.

O co chodzi? 

Zróbcie zdjęcie, na którym pokażecie 
w jaki sposób spędzacie czas w domu. 

Liczymy na Waszą kreatywność. 

Koniecznie wyślijcie te zdjęcia na pocztę : swietlikigsp@gmail.com
 a  my umieścimy je na blogu. 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Bajka o wiośnie

Był piękny, słoneczny poranek. Mały Zajączek siedział przy stole i kończył jeść śniadanie, które składało się ze świeżej marchewki oraz szklanki soku z kapusty.
– Mamo – zapytał Wielką Zajęczycę zajętą w tym czasie robieniem porządków w spiżarce.  – Słyszałem wczoraj jak sroka mówiła do wróbli, że nie ma nic piękniejszego od wiosny.
– To prawda – odpowiedziała Zajęczyca.
– Ale co to jest ta wiosna? – rozłożył łapki Zajączek. – Czy to jest zwierzę czy ptak, a może jakiś gatunek drzewa?
– Nie – roześmiała się Zajęczyca. – Wiosna, synku, to pora roku.  To taka pani-czarodziejka, która  sprawia, że na dworze robi się cieplej, topnieją śniegi, a wszystko wokół budzi się do życia.
— A mógłbym ją zobaczyć, mamusiu? Mógłbym? – prosił Zajączek.
Mama odwiesiła kuchenny fartuszek do szafki i usiadła obok synka przy stole.
– Mógłbyś – odrzekła. – A żeby łatwiej ci było ją znaleźć trochę ci o niej powiem.
I opowiedziała, że wiosna lubi przesiadywać na pąkach i maleńkich listkach, które pojawiają się na gałęziach drzew.  Można ją także zobaczyć w kielichach pierwszych kwiatów pojawiających się na łące i w cienkich źdźbłach trawek, które wychylają się z rozmiękczonej gleby.
Czasami zjeżdża na ziemię na kropelkach ciepłego deszczu lub podmuchach wiatru. I często wybiera się na spacery po niebie razem ze słonkiem, które zaczyna wtedy przygrzewać mocniej i dłużej.
Zajączek wybiegł z domu.  Bardzo chciał poznać tę śliczną wiosnę.  Kicał więc po polnej ścieżce i pilnie rozglądał się dookoła. Niedaleko dostrzegł kępę młodej trawy, a w niej wianuszek żółtych pierwiosnków.
Choć łapki grzęzły mu w błocie, zboczył z drogi i podbiegł do kwiatów. Powoli obszedł je dookoła, oglądając z bliska każdy z nich i ciekawie zaglądając w ich środki.  Mina jednak mu zrzedła. Dzwonki pierwiosnków były puste! Wiosna pewnie schowała się gdzieś indziej. Muszę szukać dalej! zdecydował i pokicał w dalszą drogę.
Brzeg strumienia porastały krzaki.  Na ich gałęziach widać było wyraźne zgrubienia, a gdzieniegdzie zieleniły się pierwsze maleńkie listki. Zajączek stanął słupka i mocno wyciągnął szyję, żeby lepiej dojrzeć. Niestety, w pąkach i w liściach również nikogo nie znalazł. Zafrasował się, ale nie stracił nadziei i dzielnie pobiegł dalej.
Nagle zerwał się wiatr i na niebie wykwitła ciemna chmura, z której natychmiast zaczął kropić deszcz.  Normalnie zajączek szukałby schronienia, jednak tym razem zadarł głowę i z przejęciem wpatrywał się w opadające mu na nos i futerko drobne krople wody.  Ale znów nie dostrzegł tego, na co czekał.
Naprawdę nic nie rozumiem! – tym razem zmartwił się na dobre. – Przyjrzałem się już wszystkiemu, o czym opowiadała Mama, a wiosny wciąż nie znalazłem.
W tej chwili za plecami usłyszał jakieś głosy. Odwrócił łebek i zobaczył, że od strony domów po drugiej stronie łąki zbliżało się w jego kierunku dwoje ludzi. Czym prędzej ukrył się w pobliskiej bruździe i znieruchomiał. Mniejszy człowiek i tak go jednak dostrzegł i wyciągnął w jego kierunku palec.
– Tato! Tato! – zawołał. – Tam, w dole, zajączek! Jaki malutki!
– Musiał się niedawno urodzić – powiedział większy człowiek. – A to znak, że zima na dobre już robi odwrót. Przyjrzyj mu się uważnie, córeczko, tak właśnie wygląda wiosna. Tak jak ten mały szaraczek. Pięknie, prawda?  No, a teraz już chodźmy, żeby tego maluszka nie przestraszyć – zakończył i biorąc mniejszego człowieka za rękę oboje z powrotem oddalili się w kierunku domów.
Mały Zajączek co tchu w piersiach pokicał do domu.
– Mamo! Mamo! – wołał uradowany już od progu. – Wiosna wygląda tak jak ja!  Wcale nie muszę jej szukać. Wystarczy, że popatrzę w lustro!  Tylko dlaczego mi o tym od razu nie powiedziałaś?
Wielka Zajęczyca pokiwała z rozbawieniem głową.
– Oj synku – rzekła – chciałam ci to powiedzieć, ale jesteś taki niecierpliwy, że wybiegłeś z domu, nie czekając aż skończę.  Wiosna jest piękna i niecierpliwa, właśnie tak jak małe zajączki! 
Eliza Sarnacka-Mahoney 


Zwiastuny wiosny- Rozpoznajemy wiosenne kwiaty😉





Wiosenne witraże do pokolorowania 😉




Teraz czas na zabawę 😉

https://www.youtube.com/watch?v=5J1LixIs7lw

Kolorowanki 😉













-------------------------------------------------------

Poznajemy Grunwald i Malbork.

warto zobaczyć → http://www.zamek.malbork.pl/



Najlepsze pomysły na spędzanie czasu w domowym zaciszu! cz.2

W domu wcale nie musi być nudno! 
#zostańwdomu


Filmik o Koronawirusie 😉


https://www.youtube.com/watch?v=H0mx90NbvuM


Piosenka o planecie 😀

https://www.youtube.com/watch?v=HQ6I7E6IW1k&ab_channel=ToobysEspa%C3%B1ol

Letra:
Este es el planeta tierra aquí es donde vivimos un lugar maravilloso que entre todos compartimos tiene desiertos y playas ríos, mares y montañas también muchos animales árboles y vegetales Al planeta yo voy a cuidar porque es el lugar al que llamo hogar al que llamo hogar Al planeta yo voy a cuidar porque es el lugar al que llamo hogar al que llamo hogar Tenemos frutos y flores son de todos los colores aves que vuelan muy alto y peces que van nadando este es el planeta tierra un lugar como ninguno lleno de cosas hermosas y tenemos solo uno Al planeta yo voy a cuidar porque es el lugar al que llamo hogar al que llamo hogar Al planeta yo voy a cuidar porque es el lugar al que llamo hogar al que llamo hogar

Certyfikat Obrońcy Planety dla osoby która została w domu 👍


Wykreślanki 😃 czyli to co nasze Świetliki uwielbiają  😍



Czytanki 😊









ZADANIE NA DZIŚ ← Kliknij tutaj 😊


-------------------------------------------------------------------

Poznajemy Grunwald i Malbork.

Legenda o włamaniu do krzyżackiego skarbca
Na zamku było kilka skarbców, ale ten na Zamku Wysokim w skrzydle zachodnim był
najważniejszy, bo nim zarządzał sam wielki skarbnik, czyli minister finansów zakonu
krzyżackiego, który mieszkał za ścianą w sąsiedniej komnacie, a więc "do pracy" miał
blisko. Skarbiec był bardzo pilnie strzeżony, zamykany na dwoje drzwi, a do ostatnich,
metalowych trzeba było aż 3 różnych kluczy. Klucze te, po jednym, mieli wielki mistrz,
wielki komtur i wielki skarbnik, i dopiero gdy się zebrała ta 3-osobowa komisja, skarbiec
można było otworzyć. Ale mimo tak dobrego zabezpieczenia skarbiec został okradziony,
a dokonali tego piekarze, którzy pracowali w piekarni pod skarbcem. Dowiedzieli się, że nad
swoją głową mają skarbiec, a fama głosiła, że złote pieniądze nie mieszczą się już w
skrzyniach, ustawionych w skarbcu, lecz są usypane wprost na posadzce. Gdy zrobili u siebie
dziurę w sklepieniu, okazało się, że to była prawda, bo złote pieniądze zaczęły się im sypać
wprost na głowę. Gdy się wzbogacili, nie czekali na ujawnienie tego przestępstwa na
zamku. Szybko zamek opuścili. Ale Krzyżacy, mając rozbudowany system zamków co 15
kilometrów, szybko złodziei złapali, osądzili, a po sądzie czekało ich tylko jedno - śmierć
przez powieszenie. To, być może, odstraszyło innych śmiałków, którzy mieli w planie
"rozpracować" ten skarbiec. Skarbiec, zresztą, szybko zaczął świecić pustkami, bo 50 lat
później była bitwa pod Grunwaldem, która nie tylko była klęską militarną, ale także
finansową. Krzyżacy musieli opłacić wielotysięczne wojska zaciężne i nigdy już nie
powrócili do swojej świetności.